środa, 6 czerwca 2012

Euro 2012- moje odczucia oraz miniporadnik jak przetrwać Euro :)

witam :-)
Jak wiecie, Euro 2012 zbliża się coraz większymi krokami. Już w ten piątek - 8 czerwca odbędzie się rozpoczęcie Euro oraz mecz otwarcia Polska-Grecja (godz. 18.00)!

Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę doczekać się piątku :D Zjeżdżamy się ze znajomymi na mecz do mojej siostry i szwagra -oj będzie się działo!

Nie jestem jakimś super kibicem, ale mecze Mistrzostw Świata, ważniejsze mecze Ligi Mistrzów, bądź Euro oglądam zawsze :) Co gorsza, przeżywam je bardziej od mojego męża - krzyczę, przeklinam itp. :)

Mamy już przygotowany na tą okazję zestaw:


Jest jeszcze szalik, ale skubany gdzieś się schował!

Pazurki pomaluję przygotowanym zestawem :)


Oczywiście na balkonie powiewa już ogromna flaga Polski :D

Trochę dla oka:
nasza reprezentacja na Euro 2012


Jarzębiny :)

 A jeśli nie jesteście zwolennikami piłki nożnej i...


 ... polecam przeczytać miniporadnik z przymrużeniem oka Jak przetrwać EURO 2012:

Niejedna z nas przeklina dzień, kiedy ktoś wymyślił piłkę nożną, a na myśl o zbliżających się Mistrzostwach Europy rwiemy sobie włosy z głowy z obawy przed tym co to się będzie działo.

Niektóre myślą nawet o zaszyciu się gdzieś w głębokiej „dziczy”, żeby uniknąć całego tego zamieszania. Naszych mężczyzn ogarnie stan, w którym nikt i nic nie będzie się dla nich liczyć. Będą żyli tylko dla piłki, cały świat na ten czas mógłby dla nich przestać istnieć. Ale drogie Panie, nie panikujmy. Przecież możemy przetrwać ten okres bez zwariowania, a nawet może się okazać, że nie taki diabeł straszny …

I teraz pewnie drogie Panie sobie pomyślą, że autorka tekstu delikatnie mówiąc trochę się rozpędziła ze swoimi stwierdzeniami. Ja jednak uważam, że okres EURO 2012 da się przeżyć bez większego uszczerbku na zdrowiu psychicznym.

Przede wszystkim trzeba na to wszystko spojrzeć z przymrużeniem oka i nie tracić poczucia humoru. Z odpowiednim nastawieniem przetrwamy wszystko. Drugim kluczem do osiągnięcia sukcesu jest sposób, na naszego mężczyznę. Poniżej opisałam kilka prostych sposobów jak ułatwić sobie życie w tym czasie.

Jak wiadomo mecze będą leciały w takich godzinach, kiedy na przykład leci nasz ulubiony serial, bądź program kulinarny. Co wtedy począć, przecież wiadomo, że zapalony kibic za nic nie pozwoli nam przełączyć kanału w telewizji. Jeżeli ktoś ma to szczęście, że ma dwa telewizory, bądź nagrywarkę – wiadomo, problem sam się rozwiązuje. Jeśli jednak nie mamy tyle szczęścia, polecam spróbować sposób wykorzystany przez serialową Natalię Boską, graną przez Małgorzatę Kożuchowską w serialu „Rodzinka.pl”. Rozsiądźmy się wygodnie na kanapie, koło naszego mężczyzny i ostentacyjnie zacznijmy zachwycać się urodą, któregoś z zawodników (uwaga! należy sprawdzić, kto z kim gra i jak nazywają się zawodnicy – no i oczywiście, czy któryś z nich jest wyjątkowo przystojny). Jeżeli ta metoda nie zadziała, a koniecznie chcemy obejrzeć ten akurat odcinek naszego serialu, pozostaje nam szantaż, bądź próba przełączenia kanału siłą. Jednak tej ostatniej metody nie polecam.

Trochę gorzej ma się sytuacja, gdy nasz partner życiowy oznajmi nam w ostatniej chwili, że umówił się z kolegami i że to właśnie w naszym mieszkaniu będą wspólnie oglądać mecze. Już przed oczami pojawia nam się wizja skumulowanej ilości testosteronu na naszej kanapie. Ale to nie jest jeszcze najgorsze. Oczami wyobraźni wybiegamy w przyszłość i co widzimy. Niesamowity bałagan. Tona chipsów wgniecionych w dywan, porozlewane piwo. No i oczywiście nasz mężczyzna śpiący jak niemowlak w ramionach kolegów, z którymi ten mecz oglądał. Jeszcze okrzyki radości, bądź jęki zawodu. Po prostu horror. A przecież nie musi tak to wyglądać. Kiedy zostaniemy poinformowane o fakcie oglądania u nas meczu, możemy ustalić z facetem kilka zasad, według których odbywać się będzie to spotkanie. Po pierwsze, ustalmy, że my przygotujemy coś pysznego do zjedzenia dla gości, ale pod warunkiem, że po wszystkim to nie my będziemy sprzątały. Idealnie było by, gdyby dało radę umówić się, również co do ilości spożytego alkoholu i godziny, o której goście dyskretnie i po cichu opuszczą mieszkanie, ale w tej kwestii raczej nic nie da się wynegocjować. Lecz, jeśli nie chcemy oglądać męskich emocji, możemy wybrać się z koleżankami na babski wieczór. Czy to będzie wyjście do baru, czy do kina, bądź jeszcze coś innego, to już zależy od nas.

Dobrze jest też podsunąć partnerowi taki pomysł – na jeden mecz ja wychodzę z domu i daję ci święty spokój, jednak kolejny ty oglądasz u znajomych, albo umówcie się w barze, gdzie puszczają transmisje. Takie rozwiązanie powinno przypaść do gustu niejednemu mężczyźnie. Tylko też trzeba pamiętać, żeby ustalić kilka spraw związanych z wyjściami z góry, żeby później nie było niedomówień.

Udało mi się zapytać kilka osób, jak one sobie rozwiązują ten „meczowy” problem.
Ona – pracownica w biurze projektowym, On – młody informatyk
Ona – Czasami mam ochotę pacnąć go w głowę, kiedy tak siedzi i gapi się w ten telewizor. Nic dla niego wtedy nie istnieje. Nieraz to się śmieję, że mogłabym nago przed telewizorem przeparadować, a on i tak by powiedział tylko, żebym mu odsłoniła. No, ale na szczęcie mecze nie lecą codziennie i też nie każdy ogląda. Tak więc nie robię mu z tego powodu awantur. Jednak chciałabym, żeby trochę się ogarnął, zwłaszcza kiedy spotyka się z kolegami, bo wtedy puszczają wszystkie hamulce.

On – Hmm, z tym chodzeniem na golasa to całkiem niezły pomysł. A tak na serio to po części rozumiem to, że kobiety narzekają na swoich mężczyzn, kiedy ci zatracą się w emocjach sportowych. My w sumie mamy wypracowany system, że jak ja oglądam mecz z kolegami moja pani wychodzi z koleżankami na drinka, albo do kina. Teraz, żeby jej wynagrodzić wszelkie niedogodności będę musiał zafundować jej pobyt w spa.

Inna młoda kobieta powiedziała mi tak: ja mam na tyle dobrze, albo nie dobrze, że mój mąż nie ogląda meczy piłki nożnej. Jego ulubionym sportem są wyścigi samochodowe. Jednak paniom, które utyskują na swoich mężczyzn, że świat dla nich przestaje istnieć na te 90 minut mogę poradzić, żeby trochę wyluzowały. W końcu to jest 90 minut, a nie 2 godziny* (śmiech). W końcu niejedna pani też ma jakieś swoje pasje, które nie zawsze pasują mężczyźnie. A czy ktoś słyszał, żeby mężczyźni tak narzekali na kobiety zajmujące się swoimi zainteresowaniami?

Jak widać wszystko jest kwestią dobrej woli i przymknięcia oka na zamiłowania mężczyzn.
Na koniec chcę powiedzieć o jeszcze jednym bardzo miłym sposobie na spędzenie tego czasu z partnerem. Tak, tak można ten czas miło spędzić z partnerem.
Drogie Panie. Przygotujmy na wieczór dobrą romantyczną kolację, na pewno będzie to miła niespodzianka dla naszego kibica. Jeszcze większym zaskoczeniem będzie to, gdy zabłyśniemy przy nim swoją nowo nabytą wiedzą na temat piłki nożnej, mówiąc na przykład tak no przecież ewidentnie to był spalony. Wtedy oboje będziecie zadowoleni. Po meczu i po kolacji będzie o czym podyskutować, chyba że nie w głowie będą Wam dyskusje…

* tyle trwa wyścig Formuły 1.

źródło miniporadnika


Pozdrawiam :)

22 komentarze:

  1. Szczęsny <3

    Też nie mogę doczekać się Euro tylko najgorsze, że mam egzaminy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli gdzieś na mojej kalbowce beda puszczać mecz z Polska to może obejrze ;)
    Gdy przeczytałam tytuł posta myślałam, ze piszesz poradnik dla zagranicznych gości :D co mnie dziwi u mnie prawie w ogóle o Euro sie nie mówi, a nawet zniechęca sie do wyjazdu :/

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja uwielbiam piłkę nożną i z dużym uśmiechem czytam wszelkie poradniki 'jak przetrwać Euro' :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się już doczekać nie mogę:) Są koszulki, trąbki, kapelusze, flaga i hmmm piwo, aby oblewać zwycięstwo naszej drużyny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja kocham mojego chłopa za to że nie lubi piłki nożnej:D
    Ja też nie lubię i nie mam zamiaru oglądać,ja osobiście nie rozumie tego szumu związanego z euro,jeszcze te przebrania malowania...jak już bym oglądała to wystarczyło by mi piwo na pobudzenie żeby się nie zanudzić,ale każdy ma swoje zdanie,życzę emocjonującej transmisji:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jak widzę tre wszystkie flagi na samochodach to mi się słabo robi, ale spokojnie doczekam do końca mistrzostw :D Z chłopakiem uwielbiam oglądać mecze, zawsze w najciekawszych momentach mu zasłąniam, zaczepiam albo droczę się i zachwalam zawodników, polecam, zawsze działa na psychikę partnera ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. nie przepadam za piłką nożną ale na Euro się poświęcę i będę oglądać :D ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. wiedzę że przygotowania pełną parą. :P ja nie interesują się piłką nozną za to jestem zagożałą fanką skoków narciarskich od kilku dobry lat... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oby pogoda dopisała bo u mnie na stadionie strefa kibica ;D Ja i tak jestem już dumna z nas, że wybudowaliśmy stadiony i 'zdążyliśmy' z autostradą ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja od wielu lat (ok.14) kibicuje włochom i nic się w tej kwestii nigdy nie zmieni.Viva Italia!

    OdpowiedzUsuń
  11. O widać pełen entuzjazm, u mnie w ogóle go nie ma ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja osobiście mam już dosyć tego Euro mimo tego, że się jeszcze nie zaczęło. Wszędzie gdzie to tylko możliwe trąbią o tym non stop. Masakra jakaś. Owszem obejrzę mecze, bo niby czemu miałabym tego nie zrobić, ale jak włączam radio i tylko słychać debaty czy wygramy Euro, czy dojdziemy do finału to się gorzej człowiekowi robi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Koko koko Euro spoko :) Jarzębina the best :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj... ja nie pałam entuzjastycznie całym tym zamieszaniem :) Mój TŻ na szczęście też, nie jest fanem piłki nożnej. Niestety, mieszkam we Wrocławiu i cały turniej zaczyna się właśnie u nas, więc czekają mnie w ten piątek trochę zamieszania :D Postanowiłam nie wychodzić z domu. Mój TŻ ma gorzej, bo mieszka w bliskiej okolicy stadionu.
    Plusem dla mnie jest rozwój mojego miasta, który nagle przyspieszył. Dworzec, drogi, komunikacja czy obwodnice - to zaliczam na plus. Jednak jakie będą konsekwencje tego? Zobaczymy za parę lat:)

    OdpowiedzUsuń
  15. "miniporadnik jak przetrwać Euro" - :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak : ) Należy tylko uważać aby się nie poparzyć . W konsystencji po rozpuszczeniu przypomina mi hymm gotującą się kasze mannę : )

    OdpowiedzUsuń

KOMENTUJ. NIE OBRAŻAJ!
Nie toleruję agresji, chamstwa i wulgaryzmów!
Komentarze o takim charakterze będą usuwane.

Na zadane pytanie odpowiem w tym samy poście oraz u Ciebie na blogu :)

Website Translator

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...