środa, 31 lipca 2013

mój wakacyjny hit - faszerowana cukinia

Witam.
Dziś chciałam podzielić się z Wami przepisem na przepyszne danie, które w okresie wakacyjnym gości u mnie dosyć często. Ten przepis chciałam pokazać Wam już w zeszłym roku - miałam nawet zrobione zdjęcia, tylko bez tego najważniejszego, czyli bez zdjęcia potrawy gotowej do jedzenia. Powód jest jeden - gdy cukinia była już gotowa, wszyscy rzucali się na nią a ja zamiast cyknąć najpierw zdjęcie, zajadałam w najlepsze :D I tak za każdym razem. Udało mi się to, kiedy sezon na cukinie mijał, więc dzielenie się tym przepisem wtedy wydawało mi się bez sensu.

Przepis zaczerpnęłam z internetu, jednak teraz nie jestem w stanie powiedzieć skąd...

wtorek, 30 lipca 2013

słabiutkie słoneczko od Ingrid

Witam.
Dawno nie było na blogu lakierowego posta. Nie było, ponieważ ciągle jestem w fazie wzmocnienia paznokci serum 9w1 od Eveline. I już zapuściłam długie i znów złamałam jeden paznokieć, w efekcie czego musiałam podpiłować resztę paznokci - syzyfowa praca... Dziś możecie zobaczyć paznokcie po skróceniu a na nich lakier Ingrid Estetic w kolorze nr 428.
Pojemność: 10ml
Cena: ok. 5zł
Dostępność: małe sklepiki kosmetyczne
Lakier otrzymujemy w kwadratowej buteleczce. Ingrid poszło za modą i wprowadziło do swoich lakierów szerokie pędzelki, podobne do Golden Rose. Jednak nie są one aż tak szerokie i tak wygodne/precyzyjne jak właśnie Golden Rose.

Lakier jest dosyć rzadki. Położony jedną warstwą brzydko prześwituje. Dwie warstwy dają lepsze krycie, ale niezbyt zadowalające - białe końcówki nadal prześwitują :/ Według mnie 3 warstwy to za dużo jak na lakier... Mogłabym położyć biały lakier jako baza, jednak założę się, że jedna warstwa żółtego Ingrid nie załatwi sprawy, więc nie eksperymentuję.
Kolor to jasna żółć, która nie jest intensywna a raczej zgaszona.
Trwałością lakier nie powala - paznokcie pomalowałam wieczorem a następnego dnia miałam lekkie odpryski. Na dodatek wydawałoby się, że lakier szybko schnie a rano obudziłam się z pościelowym wzorkiem na nich :/ Słabiutko...
Ocena: 3/6
Słabe krycie, długie wysychanie, marna trwałość...
Mam jeszcze dwa kolory z tej serii i mam nadzieję, że wypadną lepiej - nr 87 niebieski oraz nr 399 zielony. Jesteście ciekawe któregoś z nich, czy po dzisiejszym poście macie dosyć? ;)
Pozdrawiam :*

niedziela, 28 lipca 2013

co z tą fryzurą?!

Witam.
Dziś piszę do Was, ponieważ mam włosowy dylemat i chciałabym, abyście trochę mi doradziły. Za 2 tygodnie wybieramy się na wesele i mądra Monia nie umówiła się do żadnego fryzjera, dlatego trochę muszę pokombinować. 
Pomyślałam, że może to i nawet dobrze, bo od fryzjera (jeśli chodzi o czesanie) przeważnie wychodzę nie bardzo zadowolona...

Do dyspozycji mam prostownicę, falownicę, papiloty, grube wałki i inne. Nie chcę jednak iść tylko w prostych włosach a sama raczej nie wyczaruję czegoś fantazyjnego na głowie. Nie to, że mam dwie lewe ręce, ale samej jest ciężko ;)

Ostatnio pożyczyłam od siostry falownicę. Dziś poszła w ruch i oto, co uzyskałam przy pomocy takiego malutkiego zestawu:
- falownica Andrew Barton - pożyczona od siostry,
- Isana pianka do włosów ultra mocna mini - Rossmann,
- CHI lakier zwiększający objętość - szybkoschnący - ambasadapiekna.com.
 Uwaga! To ja z prawie zerowym makijażem ;)
Jeju jakie to czasochłonne!!! Pofalowanie całości zajęło mi prawie 1 godzinę! Na wesele z pewnością postaram się bardziej dokładnie przyłożyć do falowania - widzę, że miejscami fale wyszły jakieś takie dziwne. 
Jednak samo falowanie nie bardzo pasuje mi jako fryzura weselna. I tu pytanie do Was: jak upiąć dodatkowo włosy, aby wyglądały fajniej? Planuję zapleść po jednej stronie tuż nad czołem mały warkoczyk/dobieraniec i wpiąć go pod włosy, np. w tym stylu:
źródło
źródło
źródło
Co sądzicie? A może macie jakieś inne pomysły? Jeśli macie jakieś linki do fotek - wklajajcie - chętnie pooglądam i może mnie zainspirujecie ;)
Pozdrawiam :*

piątek, 26 lipca 2013

DUB IT!

Witam.
Dziś pokażę Wam, gdzie to Kulka była w ostatnią niedzielę. Tak się składa, że odwiedziłam Targi Kielce. Nie myślcie jednak, że zobaczycie relację z targów kosmetycznych, czy innych podobnych! Tym razem byłam na targach DUB IT! 2013 Tuning Festiwal :D Czyli raj dla miłośników motoryzacji oraz tuningowanych samochodów. Oczywiście ja nie jestem jakimś zapaleńcem, ale lubię ciekawe wydarzenia ;)
Wstęp na imprezę - 15zł, dzieci do lat 7 wchodzą za darmo ;)

czwartek, 25 lipca 2013

Eye Cream Decubal - ujędrnienie i regeneracja, czy tylko dobre nawilżenie?

Witam.
Kremy pod oczy, to kosmetyki, których (z racji wieku ;) używanie jest koniecznością. Przed 30-tką nie wystarczy już tylko nawilżenie okolic oczu... Nie nękają mnie problemu typu sińce i obrzęki pod oczami, dlatego od kremu pod oczy wymagam głównie ujędrnienia oraz regeneracji.

Pamiętacie akcję na FB na profilu Decubal? Ja również wzięłam w niej udział - okazało się, że i ja dostałam darmowy zestaw 11 kosmetyków tejże firmy! W tym zestawie znalazłam ujędrniający i regenerujący krem pod oczy, który ze względu na moje teraźniejsze potrzeby, okazał się idealny! Czy rzeczywiście taki był?
Krem dostajemy w miniaturkowym opakowaniu air-less. Opakowanie jest zupełnie przezroczyste, dlatego możemy określić, na ile wystarczy nam jeszcze kosmetyku. Za to duży plus! Aplikacja jak najbardziej wygodna i higieniczna, jednak po czasie pompka zaczęła "prykać" na pół kremem a na pół powietrzem. 
Krem w konsystencji jest rzadki i wodnisty, jednak przy wklepywaniu i delikatnym wmasowaniu szybko się wchłania. Nie pozostawia na skórze wokół oczu żadnej niewygodnej i lepkiej warstwy.
Jest całkowicie bezzapachowy i nie zawiera konserwantów!
Kremu zostało mi niewiele i jestem tym faktem zasmucona - nie ukrywam, że bardzo go polubiłam. Z ostatnim moim kremem pod oczy rozstałam się nadzwyczaj szybko - piekł mnie niemiłosiernie, mimo, iż nie aplikowałam kremu blisko oczu :/ Jeśli jesteście ciekawi, jaki to krem mnie tak załatwił, to zapraszam tutaj (KLIK!).
Na opakowaniu tego kremu pisze, aby nie aplikować go blisko powiek i mimo, iż czasami krem lądował dosłownie w moim oku, to nic niepokojącego się nie działo!
Krem ładnie nawilża i napina skórę wokół oczu, dzięki temu jest bardziej sprężysta. Po aplikacji czuję, jakby że skóra jest jakby ukojona. Niestety zmarszczek mi nie spłycił, ale tego nie jest w stanie zrobić żaden krem ;) Nie zauważyłam efektu widocznie ujędrniającego, ale według mnie, aby uzyskać taki efekt, potrzeba dłuższego stosowania owego specyfiku.
Krem stosowałam na noc oraz na dzień pod makijaż - tu sprawdził się bardzo dobrze, nie rolując podkładu.

Pojemność: 15ml
Cena: ok. 32zł
Dostępność: apteki oraz apteki internetowe
Ocena: 5-/6
Bardzo polubiłam ten krem, głownie przez to że nie szczypał mnie w oczy podczas aplikacji - przy innych kremach pod oczy mam z tym spory problem. Lubię go również za to, że świetnie nawilża i ładnie napina skórę wokół oczu. Nie wpłynął na stan moich zmarszczek. Niestety nie mogę ocenić, jak krem wpłynie na skórę wokół oczu u osób, które borykają się z sińcami i obrzękami, gdyż tego problemu nie posiadam.

Macie, lubicie ten krem?
Pozdrawiam :*

wtorek, 23 lipca 2013

wyniki rozdania Stop Cellulit z Lirene!

Witam.
Dziś mam dla Was wyniki rozdania Stop Cellulit z Lirene. Rozdanie zakończyło się już 17 lipca a ja jakoś nie mogłam zebrać się za wyłonienie zwycięzcy...
Przypominam, że do wygrania był zestaw:
a wygrała:
.
.
.
.
.
.
Czekam na maila od Ciebie z danymi do wysyłki. Jeśli nie dostanę maila w ciągu 2 dni - ponawiam wybór.
Wszystkim dziękuję za tak liczne zgłoszenia - było ich prawie 150! :*
Pozdrawiam :*

czy z Arnicą mi do twarzy?

Witam.
Płyny micelarne to chyba jedyne produkty, które tak namiętnie i intensywnie zużywam. Na moim blogu mogliście poczytać już o micelu z e-naturalne, BeBeauty, Lirene, Dermedic, Perfecta, Eveline oraz Bourjois. 
Dziś napiszę Wam o kolejnym płynie micelarnym, tym razem będzie to płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej z serii Arnica od FLOSLEK. Jest to pierwszy mój kosmetyk z Flos-Lek, z którym mam do czynienia ;)
Co obiecuje nam Producent oraz skład:
Pojemność: 200ml
Cena: 15,90zł
Dostępność: sklepy, drogerie oraz sklep FLOSLEK (klik!)

Płyn zamknięty jest w wygodnej, plastikowej butli, solidnie zamkniętej na mocny zatrzask. Otwór odpowiedniej wielkości, nie sprawia problemów podczas aplikacji.
Konsystencja wody a zapachem przypomina mi mydełko - pachnie świeżo i delikatnie ;)
Płyn robi to, co powinien robić - doskonale zmywa zanieczyszczenia oraz makijaż z twarzy i oczu. Świetnie radzi sobie ze wszystkimi moimi maskarami a podkład znika z twarzy przy drugim waciku. 
Co najważniejsze oprócz dokładnego demakijażu - nie szczypie w oczy przy wylaniu większej ilości płynu na wacik. Po demakijażu nie mam uczucia ściągnięcia skóry a płyn nie zostawia lepkiej warstwy.

Czy wzmocnił moje naczynka krwionośne? Nie zauważyłam nic takiego i szczerze, nawet nie pokładałam w tym nadziei. Uważam, że jedna zużyta butla to za mało, aby zauważyć w tej kwestii poprawę.
Ocena: 6/6
Ten micel u mnie sprawdził się świetnie, więc i Wam polecam!
Macie jakiegoś faworyta wśród miceli?
Pozdrawiam :* 

poniedziałek, 22 lipca 2013

moje ostatnie kosmetyczne nowości / udanych wakacji życzy Pharmaceris!

Witam.
Po ostatnim poście przyznam, że zaskoczyliście mnie masą pozytywnych komentarzy! Oczywiście było i kilka negatywnych, ale dziękuję za to, że ktoś odważył się napisać to, co czuje ;)
Dziś pokażę Wam moje kosmetyczne nowości, które przybyły do mnie w ostatnich kilku dniach.
Pierwsze kosmetyki to kosmetyki ze sklepu kalina-sklep.pl - szampon oraz odżywka Aleppo od Planeta Organica. Pierwsze wrażenie jak najbardziej ok, chociaż wszystko psuje niepieniący się szampon :/

A dziś dostałam wakacyjną paczkę od Pani Magdy z Pharmaceris, która była totalnym zaskoczeniem!!! A w paczce:
udanych wakacji życzy Pharmaceris ;)
Do paczki dołączona była obszerna książeczka o dermokosmetykach Pharmaceris oraz oczywiście niebanalny prezent -piękna bransoletka handmade Lemoniq!
Bransoletka pięknie prezentuje się na dłoni! Z pewnością będzie pasowała do niejednego letniego outfitu!

Jesteście ciekawe recenzji któregoś kosmetyku? Lekki krem głęboko nawilżający już opisywałam na blogu (klik!)
Pozdrawiam :*

sobota, 20 lipca 2013

my first outfit

Witam.
Dziś mam dla Was mój pierwszy blogowy outfit i proszę Was, abyście potraktowali go raczej z przymrużeniem oka. Figury, ani tym bardziej wzrostu modelki nie posiadam. Z fotografem też było ciężko, więc musiał wystarczyć mi pilot i samowyzwalacz, więc i ostrość jest nie taka jak trzeba. Po prostu pokazuję Wam mój dzisiejszy sobotni strój ;)

piątek, 19 lipca 2013

arganowa miłość...

Witam.
Olejek arganowy sprawdził się u mnie na włosach, więc czemu nie stosować go na ciało, gdy pod ręką mam kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym Isana. Zapraszam do recenzji ;)
Pojemność: 250ml
Cena: ok. 8zł
Dostępność: drogerie Rossmann
Balsam zamknięty jest w wygodnej płaskiej butli z wieczkiem na zatrzask. Otwór jest odpowiedniej wielkości i równie odpowiednio dozuje produkt. Butla wygodnie leży w dłoni, nie mam problemów z wieczkiem, bo czasem zdarza mi się, że wieczko nie chce się domknąć.
Balsam jest dosyć rzadki i wodnisty w konsystencji. Jeśli podczas aplikacji użyjemy produktu za dużo, wtedy ślizga się nieporadnie, czego nie lubię... Po prostu wszystko z umiarem ;)Po rozmasowaniu wchłania się momentalnie, więc jestem w stanie wybaczyć mu wcześniejszy wybryk.
Jeśli chodzi o zapach - jestem nieco zdziwiona tym, że ten balsam z olejkiem arganowym pachnie zupełnie odmiennie od olejków do włosów i innych kosmetyków zawierających olejek arganowy! Nie mniej jednak, zapach jest intrygujący, dosyć mocny, powiedziałabym uwodzicielski i pomimo, że nie pachnie standardowo olejkiem arganowym, ja bardzo go polubiłam - teraz jest to przeważający argument do smarowania się nim :D
Po aplikacji skóra jest gładziutka i miła w dotyku jak pupcia niemowlaka. Jest również mocno nawilżona i odżywiona. Taki stan na mojej skórze utrzymuje się dosyć długo. Ciało intrygująco pachnie owym balsamem jeszcze na długo po aplikacji. Uwielbiam nim smarować sobie również ręce, ponieważ nie zostawia żadnej niewygodnej tłustej warstwy, przeszkadzającej w dalszych czynnościach.
Ocena: 6-/6
Uważam, że za taką cenę jest wart wypróbowania!

P.S. Powyższe zdjęcia wykonałam wieczorem z użyciem lampy oraz białego dyfuzora pop-up kupionego za 12zł na allegro. Jak widzicie, zdjęcia nie są prześwietlone i nie widać odblasku lampy na opakowaniu, nawet podczas robienia zdjęć na wprost. Dyfuzor bardzo zmiękcza światło lampy, dzięki czemu cienie są mocno zredukowane, co możecie zobaczyć na powyższych fotkach. Jestem ciekawa, czy idealnie odwzoruje kolor np. lakieru do paznokci? Jak najszybciej będę musiała się o tym przekonać.

Pozdrawiam :*

czwartek, 18 lipca 2013

moja nieudana i krótka przygoda z masażem bezogniowymi bańkami szklanymi :(

Witam.
Dziś napiszę Wam jak nieoczekiwanie skończyła się moja przygoda z masażem antycellulitowym przy pomocy bezogniowych lekarskich szklanych baniek...

Pewnego dnia napisała do mnie Pani Jadwiga z propozycją współpracy, podczas akcji "Cellulit ulotny jak bańka mydlana". Akcję zorganizowała firma MedPlus (jedyny w Polsce producent bezogniowych baniek lekarskich) wraz z marką ElfaPharm. 
Jaki był cel akcji? Organizatorzy wraz z polskimi blogerkami chcieli spopularyzować tę naturalną metodę walki organizmu z cellulitem. W tym celu miałam otrzymać 2 zestawy - bezogniowe bańki + olejek antycellulitowy Green Pharmacy. Jeden zestaw przeznaczony był dla czytelników mojego bloga jako nagroda w rozdaniu a drugi do testów dla mnie i po serii zabiegów - do wystawienia na blogu rzetelnej obiektywnej recenzji. Zestaw dla czytelników bloga został już wcześniej rozlosowany, więc teraz  ja napiszę Wam kilka słów nt. mojej krótkiej przygody z owym masażem...
Do zestawu dołączona była bardzo dokładna instrukcja wykonania owego masażu oraz imienny liścik od Organizatorów pisany odręcznie - mały gest a cieszy! Z ulotki dowiedziałam się, że jeden zabieg powinien trwać ok. 5-10 minut na jedno udo a powinno się go powtarzać co 2 dni. Ważne jest, aby przed masażem zanurzyć bańkę w ciepłej wodzie.
Pierwszy masaż oraz sposób jego wykonania: Sama obsługa "sprzętu" i wykonanie masażu jest dziecinnie łatwe - smaruję uda antycellulitowym olejkiem Green Pharmacy, moczę bańkę w ciepłej wodzie, przystawiam ją do skóry uda, pompkę ssącą łączę z bańką i delikatnie wyciągam powietrze z bańki tak, aby pod bańką powstało wybrzuszenie. 
Po tych czynnościach odstawiam pompkę i zaczynamy. Ała! Jak boli! Jednak nikt nie mówił, że będzie miło i przyjemnie i pamiętajmy - aby być pięknym, trzeba cierpieć ;) Przesuwam bańką delikatnie po skórze i już wiem, że za mocno wyssałam z niej powietrze. W tym celu odsysam bańkę i na nowo wysysam (tym razem delikatniej) z niej powietrze. Już czuję, że jest ok. 
Wrażenia: nie ukrywam, że byłam w szoku, ponieważ nie spodziewałam się bólu podczas masażu. Skóra po zabiegu jest czerwona jak cegła, rozgrzana jak piec :D Po pierwszym zabiegu mam mieszane odczucia ze względu na towarzyszący ból. Jednak czuję, że warto zawalczyć o ładne ciało ;)
Drugi zabieg już nie był tak bolesny. Skóra poprzednim razem doznała lekkiego szoku i teraz poszło gładko jak po szkle ;) Przedłużyłam zabieg o minutę na jedno udo, więc w sumie trwał 12 minut.

Trzeci zabieg to już łatwizna. Masowało się łatwo i przyjemnie, nie czując bólu. Znów przedłużyłam zabieg, tym razem o dwie minuty na jedno udo (cały zabieg trwał 16 minut). Czuję, że się rozkręcam. Jednak po trzecim zabiegu na ciele pojawiły się delikatne siniaki.

Po czwartym i piątym zabiegu zauważyłam niepokojące objawy: na moich udach mogłam dostrzec mnóstwo nowych przebarwień i popękanych naczynek! 
Zaniepokojona, niezwłocznie napisałam do Pani Jadwigi - opisałam objawy oraz poprosiłam o możliwość zaniechania dalszych zabiegów. 

Jak zachowali się Organizatorzy? Przekazano moją sprawę do konsultacji ekspertom firmy MedPlus, mając nadzieję, iż potrafią wskazać najbardziej optymalne dla wszystkich rozwiązanie. Poinformowano mnie, że cyt. "jeżeli jedynym sposobem będzie przerwanie zabiegów, to oczywiście tak właśnie zalecimy zrobić - zdrowie jest najważniejsze!". 
Za dwa dni otrzymałam odpowiedź informującą, że (tu również zacytuję) "przyczyną takiej a nie innej reakcji Twojego organizmu są najprawdopodobniej bardzo kruche naczynia krwionośne. Oczywiście na odległość nie jesteśmy w stanie potwierdzić tej diagnozy w 100%, jednak wszystko na to wskazuje, dlatego bardzo proszę o zaprzestanie kuracji bańkami. Zalecenie pani doktor to również przyjmowanie witaminy C (np. Rutinoscorbinu) - 2 tabletki 3x dziennie dla wzmocnienia naczyń krwionośnych."

Niestety zasugerowana kruchość naczyń krwionośnych może być wielce prawdopodobna :( Sama doświadczam od czasu do czasu "ciężkich nóg" a i w mojej rodzinie jest sporo problemów żylnych - zatory żylne, zakrzepica żył i powiększone żylaki na łydkach... Mam nadzieję, że ja tego nie doświadczę w przyszłości...

Jak widzicie Organizator zachował tak, jak powinien. Nie było tutaj złości ani wytykania błędów. Przykro mi, że moja przygoda z masażem bańkami lekarskimi zakończyła się w ten sposób a moja recenzja, ze względu na nieukończoną serię 10 zabiegów, nie może być miarodajna. Nie ukrywam, że pokładałam w tych zabiegach wielkie nadzieje na piękniejsze ciało na plaży ;) Obie z Panią Jadwigą mamy nadzieje, że bańki MedPlus jak i olejek antycellulitowy Green Pharmacy sprawdzą się u mnie w innych sytuacjach.
Szkoda, że nie wyszło...
P.S. Ciekawa jestem jakie wrażenia po zabiegach ma anastazja1923@...., która wygrała owy zestaw w rozdaniu?! Jeśli to czytasz, odezwij się i napisz ;)
Pozdrawiam :*

środa, 17 lipca 2013

Eliksir do włosów kokos, len, malina

Witam.
Jakoś ostatnio mam blogowego lenia - dziś środa a ostatnia notka pojawiła się w sobotę :/ Niemoc twórcza...
Dlatego dziś odrabiam zaległości i na odkupienie win chciałam polecić Wam bardzo dobry produkt do pielęgnacji włosów - to eliksir do włosów kokos, malina, len od e-naturalne.pl
Co obiecuje nam Producent?
Kokosowy eliksir do włosów to propozycja pielęgnacji każdego rodzaju włosów, także przetłuszczających się. Idealnie nawilża włosy suche, farbowane i zniszczone, jednocześnie je odżywiając oraz przywracając elastyczność i blask. Eliksir użyty przed myciem włosów chroni je dodatkowo przed ewentualnie szkodliwym działaniem środków myjących.
Olej kokosowy to idealny produkt do pielęgnacji włosów suchych i łamliwych oraz suchej i łuszczącej się skóry. Nawilża skórę i włosy, pozostawiając skórę gładką i odpowiednio naprężoną, a suchym i łamliwym włosom daje zdrowy wygląd. Zastosowany na włosy przed myciem chroni je przed niepożądanym działaniem detergentu. Bardzo delikatny środek, nie powoduje alergii i podrażnień. Działa ochronnie, regenerująco i odbudowująco na włosy – ponieważ wykazuje wysokie powinowactwo względem protein włosa (trójgliceryd kwasu laurynowego) oraz stosunkowo niską masę cząsteczkową - najlepiej zapobiega utracie protein we włosach, zarówno zniszczonych, jak i zdrowych - w porównaniu z innymi olejami (np. słonecznikowym czy oliwkowym). Jest on szczególnie polecany do produktów na włosy w celu ich ochrony i odbudowy, bez wywoływaniu efektu spłaszczenia.
Olej lniany zapobiega wypadaniu włosów oraz rozdwajaniu końcówek. Zmniejsza kruchość i łamliwość włosów oraz chroni je przed uszkodzeniami np. podczas zabiegów fryzjerskich. Wymieszany z innymi olejami bardzo dobrze nawilża, reguluje wydzielanie sebum oraz likwiduje stany zapalne i przyspiesza gojenie się ran.
Olej z pestek malin działa na włosy nawilżająco, regenerująco oraz chroni je przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dodaje im blasku oraz połysku. Bardzo dobrze się wchłania, poprawiając miękkość oraz elastyczność włosów. Kilka kropel wmasowanych w końcówki suchych włosów dodają blasku, połysku oraz chronią je przed działaniem promieni słonecznych.

Zastosowanie: niewielką ilość odżywki nanosimy na suche, nieumyte włosy. Po 20 minutach spłukujemy odżywkę, a następnie myjemy włosy. Odżywka bardzo lekko się spłukuje oraz nie obciąża włosów.

Skład eliksiru: olej kokosowy, olej lniany, olej z pestek malin, olejowy ekstrakt z rozmarynu, polysorbate 20.
Olej dostajemy w białej plastikowej butli. Butla wyposażona w zakręcany koreczek, otwór odpowiednio dozuje produkt. Nie ukrywam, że marzeniem byłoby opakowanie z pompką, ale nie jest źle ;)

Kosmetyk złożony jest z samych olejów, więc i konsystencja nie inna jak oleista. Kolor przezroczysty o żółtym zabarwieniu a zapach? Wydaje mi się, że nie wyczuwam tutaj żadnego zapachu, chociaż lekko wyczuwam woń charakterystyczną dla oleju jadalnego ;) Nie jest to jednak jakiś brzydki i odpychający zapach a raczej neutralny.
Pojemność: 100ml
Cena: 27,90zł
Dostępność: e-naturalne.pl (klik!)

Eliksir stosowałam tak, jak zaleca Producent - nanosiłam go na suche włosy, po 20 minutach (a czasem dłużej) spłukiwałam go, po czym myłam włosy jak zawsze. Nie używałam go przed każdym myciem a 2 razy w tygodniu.

Po pierwsze - eliksir rzeczywiście nie sprawia problemów podczas zmywania. Po spłukaniu go wodą i umyciu włosów szamponem w ogóle nie czułam, że przed chwilą miałam na głowie mieszankę olejów. A podczas mycia włosów szamponem czuć, że włosy są odżywione i gładkie w dotyku.
Po drugie - moje włosy kochają olej kokosowy (klik!), więc nie dziwne, że pokochały również ten eliksir.

Moje włosy po stosowaniu eliksiru były widocznie odżywione, nawilżone, mega gładkie w dotyku oraz lśniące. A jeśli dodam, że eliksir ich nie obciążał, to czego chcieć więcej?! 

Ocena: 5/5
Ja jestem zachwycona jego działaniem i tym, co zrobił z moimi włosami, więc i Wam polecam!
Stosujecie eliksiry, balsamy do włosów i inne cudeńka? Jeśli tak, to piszcie jakie! Chętnie poznam inne, równie dobre produkty.
Pozdrawiam :*

sobota, 13 lipca 2013

Mój pierwszy mobile mix #1

Witam.
Osobiście lubię oglądać podobne posty na innych blogach, dlatego zdecydowałam się sama taki zamieścić ;)
Dziś mam dla Was mój pierwszy mobile mix z ostatniego miesiąca.
1. Pierwsze letnie słonko ;)
2. Tymbark mówi mi: "zwolnij" :D
3. Nie znalazłam swojego imienia, ale za to mam Słonko!
4. Wiki szaleje na trampolinie.
1. Do biegu, gotowi...
2. Wielka paka od Pani Ani :*
3. W końcu wybrałam się na zakupy...
4. ...i zgrzeszyłam ;)
1. Lody z Zielonej Budki są pysia! Dokopałam się do mojego ulubionego smaku - orzech włoski...
2 i 3. Takie mam widoki podczas codziennego biegania. Piękne prawda?
4. Nowe spodnie do biegania z Lidla za 24,99zł - polecam!!!
1 i 2. Moje nowe buciszki. Nigdy nie miałam butów sportowych w tym stylu, ale są bardzo wygodne. Przecena z 279zł na 139zł czyni, że jeszcze bardziej je lubię :D

Lubicie posty w stylu mobile mix? Jesli tak, to może będę takie zamieszczać częściej ;)
Pozdrawiam :*

Website Translator

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...